Żenujący, niski poziom do PE…

Staram się być człowiekiem aktywnym i świadomym, wspieram różne społeczności lokalne i w rozmaitym stopniu angażuję się w działalność organizacji pozarządowych. Dbam, aby moje podatki zostały opłacone na czas i nie szukam ulg, kiedy mi się nie należą. Na moich plecach coraz bardziej jednak odczuwam konieczność płacenia danin, kolejne obowiązki jakie nam fundują rządzący. Dlatego w poczuciu odpowiedzialności za dobro wspólne śledzę przestrzeń publiczną i uznałem, że coraz częściej brakuje mi cierpliwości, bo przestaję wierzyć w klasę polityczną.

W dobie rozwijającej się technologii i portali społecznościowych, coraz bardziej widzę zaangażowanie wśród kandydatów wierzących, że ten kierunek przysporzy im większy elektorat do głosowania. Jednak ilekroć oglądam cokolwiek w sieci, głównie na youtube, widzę zmasowany atak na moje oczy, kandydatów pokazujących swe sztuczki aktorskie, dlaczego to właśnie MY mamy na nich głosować. No właśnie, dlaczego MY?

Dobrze, weźmy najbardziej popularne spoty, chociażby z partii Europy Plus Twój Ruch, gdzie widzę idiotę, który przedstawia konkretny, ale mocny perswazyjnie film skierowany do wąskiego segmentu wyborców. Jednym słowem reklamuje, że będzie walczył z kościołem. Kolejny twierdzi, że nie tylko ma w dupie polityków, ale również nas. W takim razie nie przypadli mi do gustu, gdyż zbyt często ich język jest po prostu wulgarny. Kandydat innej partii, chociażby Ruchu Narodowego, dobitnie wyraża swoją niechęć do urzędników unijnych. Zostanie pewnie poparty przez eurosceptyków. Tylko uważam, że bez sensu głosować na tych, którzy chcą zniszczyć UE. PO przedstawia raczej fragment programu satyrycznego. Pewnie przez brak powagi według internetu został okrzyknięty najgorszym spotem tej kampanii.

Obejrzałem wiele spotów, również lokalnych kandydatów i wiem jedno, ich poziom jest żenująco niski. Przytoczę nawet słowa pani Prof. Agnieszki Kasińskiej – „Można odnieść wrażenie, że kandydaci nie mają wyborcom nic konkretnego do zaproponowania, a język, którym się posługują, w wielu wypadkach jest niechlujny, potoczny, stylizowany na patos lat minionych”.

Zrozumiałem, że świat polityków nigdy nie będzie krystalicznie czysty i z roku na rok na moich oczach traci na wartości. Na listach wyborczych znalazły się nazwiska znanych mi osób, które jednak nie posiadają ani wiedzy, ani doświadczenia niezbędnego do pełnienia funkcji publicznych i jak tutaj być traktowanym na poważnie? Należę do licznego grona ludzi, którzy nie chcą głosować na nazwisko, lecz na konkretne rozwiązania.

Wiem jedno, 25 maja chciałbym stanąć przy urnie wyborczej i wybrać jednego z kandydatów na PE, ale miałbym wyrzuty sumienia, bo z jednej strony mam obywatelski obowiązek, który obliguje mnie do oddania głosu, ale jednocześnie wiem, że daję tym szansę do sprawowania bezsensownej władzy.

Ci ludzie pchają się tam nie dlatego, że mogą coś zmienić, lecz dzięki temu mają ogromną możliwość podreperowania swojego domowego budżetu. No przyznajmy się, kto by nie chciał dostawać minimum 50 tys. zł miesięcznie? Mam więc dylemat czy w ogóle zagłosować, bo wyrażę w ten sposób swój sprzeciw, manifest. Czy jednak poprzeć te osoby, które mają nikłe szansę, lecz mogą zrobić zamieszanie na scenie politycznej…

 

IMG_2014_05_19_17_03_34_9998w

IMG_2014_05_19_17_04_07_0002w

 

Autor: Luc Chives

Wybredny i wredny pasjonat fotografii, miłośnik otaczającego piękna malowanego światłem, lubiący uchwycić emocjonujące chwile. A także podróżnik i miłośnik urbex'u. Nie są mu obce koncerty, festiwale, mroczne, opuszczone miejsca i zagraniczne wojaże, które mają coś wspólnego z ciekawą, zapomnianą historią...

Udostępnij ten post