Nowa zabaweczka

W końcu nadszedł ten dzień. Już wiedziałem, że jednak trzeba zaopatrzyć się w nową zabaweczkę. Przeglądając dziesiątki ofert mój wybór padł na Play. Nie dlatego, że niektóre usługi są atrakcyjniejsze cenowo, ale dla mnie najważniejszy był zasięg. Gdziekolwiek pojadę, zapuszczę się w głąb puszczy, tam gdzie jedna sieć nie ma zasięgu, bez problemów mogę skorzystać z wszystkich nadajników konkurencyjnych operatorów. A to jest bardzo duży plus, szczególnie dla osoby, która jest miłośnikiem geocachingu.

Wybierając telefon, już na dzień dobry sprzedawca notorycznie i uparcie twierdził, że Sony nadaje się do otarcia zadka, nie wspominając o innych markach. Stawiał na króla rynku, czyli Samsunga. Wiedziałem, że moje argumenty na temat innej marki wywołają chlapanie jęzora ze strony sprzedawcy, byleby sprzedać mi Samsung. Po dziesięciu minutach dyskusji z niecierpliwością wziąłem zupełnie inny smartfon i zadałem pytanie: „Czy ten ma dużo lepsze parametry, niż ten co chce mi wcisnąć?” Zmieszany odpowiedział, że mam rację, ale nadal próbował ciągnąć temat w takiej konwencji, jakbym wybierał między Porsche a Skodą.

Ja nie ulegam presji i nie liczę na markę, ponieważ trzeba wybulić naprawdę sporo pieniędzy. Stawiam na bogactwo, na uposażenie, także warto poświęcić chwilę, zastanowić się czy przypadkiem za taką samą cenę nie dostaniemy dużo lepszego sprzętu.

Z niecierpliwością rozpakowałem, uruchomiłem i zostałem zbombardowany milionem komunikatów nie tylko z prośbą o aktualizację setek aplikacji, ale również pytaniami czy jestem zainteresowany korzystaniem z płatnych aplikacji. Chcę poczytać e-booki, a tu widzę sugestie, że zgadzam się na dodatkowe comiesięczne opłaty. Taka sama sytuacja pojawia się gdy operator wprowadza możliwość skorzystania z nawigacji, słuchania muzyki, tłumaczenia itp. – wszystko jest płatne!

Moja cierpliwość była na wyczerpaniu, więc po jednym dniu wkurwiłem się i zrootowałem nowiusieńki smartfon. Wywaliłem wszystkie brandowane przez operatora aplikacje, skasowałem setki innych usług, które wręcz proszą o dodatkowe opłaty włącznie z wyszukiwarką na głównej stronie… I wtedy odczułem kolosalną różnicę. Nie dość, że system zaczął o wiele szybciej chodzić, to jeszcze nic mi nie marudzi. Nie mam dziwnych komunikatów, a co najważniejsze, przy intensywnym korzystaniu internet działa o pół dnia dłużej!

Kolejna sprawa to pamięć telefonu, która traktowana jest jako pierwsza pamięć zewnętrzna. Drugie miejsce zajmuje karta pamięci z wejściem microSD. W starych telefonach większość aplikacji zawsze instalowała się na karty. W nowych, niestety nie. Bez podmiany bardzo szybko zapełnimy system pamięci. Z wielkim zdziwieniem odkryłem, że smartfon krzyczy na temat braku miejsca.

Także jestem za tym, aby telefony miały odblokowane tylko i wyłącznie funkcje administratora, ponieważ można je dostosować tylko do własnych potrzeb, ale również zwiększyć wydajność baterii oraz poprawić bezpieczeństwo zapisując wrażliwe dane na kartę pamięci. Tylko szkoda, że większość producentów i operatorów na siłę wciska najmniej potrzebne, płatne aplikacje, które wręcz strasznie się narzucają natarczywymi komunikatami.

IMG_2014_03_31_10_54_49_7889w

IMG_2014_03_31_10_55_40_7892w

IMG_2014_03_31_10_57_44_7898w

IMG_2014_03_31_11_00_31_7904w


Autor: Luc Chives

Wybredny i wredny pasjonat fotografii, miłośnik otaczającego piękna malowanego światłem, lubiący uchwycić emocjonujące chwile. A także podróżnik i miłośnik urbex'u. Nie są mu obce koncerty, festiwale, mroczne, opuszczone miejsca i zagraniczne wojaże, które mają coś wspólnego z ciekawą, zapomnianą historią...

Udostępnij ten post