Czym jest dla mnie fotografia?

Kiedy stoję pośrodku dużej imprezy, nieważne czy to koncert, czy disco trzaski zauważam, że jestem nikim wśród setek bawiących się ludzi. To trochę dziwne uczucie. Nikt nie zwraca na mnie uwagi, aż do momentu gdy zrobię ten konkretny krok do przodu. Wtedy czuję, że moje tętno zaczyna przyśpieszać.

Wchodząc na scenę czuję, że mam wyjątkową chwilę, aby uchwycić emocjonujące momenty, jak ludzie oddają się zabawie. Wszelkimi sposobami wyrażają swoją radość oraz emocje w stosunku do innych osób.

Po dziesięciu minutach odnajduję chwilę, żeby zerknąć do aparatu na efekty swojej pracy i to jest ten moment, kiedy maluje się na mojej twarzy prawdziwe zadowoleni, że jednak coś się udało :)

Może to trochę dziwne, ale kiedy jestem zrypany, zmęczony po wielu nieprzespanych dniach, to wśród setek obcych ludzi czuję, że jednak żyję. Nie sposób opisać to wrażenie. Jakbyśmy podczas podróży w nieznane założyli sobie słuchawki i puścili najlepszy kawałek na ukojenie swoich myśli. Dzięki fotografii jestem wstanie zobaczyć wszystko to, co wydaje mi się piękne. Jestem przekonany, że tworzenie swojego diary było strzałem w dziesiątkę.

Po ostatnich wypadach niektóre osoby wyraziły opinię na mój temat. Myślałem, że nic mnie już nie zaskoczy poza jednym drobnym wyjątkiem. Ktoś nazwał mnie „sympatycznym, miłym, best photographer`em” itp. Doceniam niektórych organizatorów, którzy chcąc nie chcąc muszą pochwalić innych, ale opinia obcych ludzi daje mi ogromną motywację, że jest nad czym popracować i jednak warto dążyć do sukcesu. Miło gdy inni z zadowoleniem wracają do moich starych prac i na mój widok chcą podać mi rękę na przywitanie.

Ostatnio miałem okazję przyjrzeć się początkującym, ale bardzo ciekawym, młodym debiutantom z okolic, chociażby Emilia Stachowicz, Panna KaHa (Katarzyna Szulc), Anna Wernecka i Basia Oporska. Doszedłem do wniosku, że jednak warto ich wspierać, motywować do odważnych, szokujących sesji. Inni ludzie motywują także mnie dobrym komentarzem, dzieląc się moimi pracami, czy nawet poklepując po ramieniu.
Ale nadal brakuje mi bodźca, konkretnej motywacji, że jednak warto kontynuować to, co się lubi i po wielu głębokich przemyśleniach, kierując się cytatem — Kobiety są jak fotografie; jakiś głupiec starannie przechowuje kliszę, podczas gdy ludzie inteligentni dzielą się odbitkami (Henry François Becque), doszedłem do wniosku, że czas odkopać swoje stare, prawie zapomniane fotografie oraz udostępnić wszystkie, które posiadam w kolekcji.

Być może jeszcze raz spróbuję sięgnąć do tematyki aktów, ponieważ nic tak nie przyciąga uwagi, jak promień światła, który pada na kobietę. W swojej doskonałości i bezgraniczności są najlepszym przyjacielem obiektywu…

Także czekam na zaproszenia :)

 

IMG_2010_06_20_15_13_42_4074w

IMG_2008_05_18_16_10_55_9257_1w

IMG_2013_06_29_00_47_46_2126w

IMG_2013_12_21_19_22_02_7120w

IMG_2012_08_09_22_08_37_2977w

 

Autor: Luc Chives

Wybredny i wredny pasjonat fotografii, miłośnik otaczającego piękna malowanego światłem, lubiący uchwycić emocjonujące chwile. A także podróżnik i miłośnik urbex'u. Nie są mu obce koncerty, festiwale, mroczne, opuszczone miejsca i zagraniczne wojaże, które mają coś wspólnego z ciekawą, zapomnianą historią...

Udostępnij ten post