Cropp Tattoo Konwent Gdańsk 2014

Pierwszy raz miałem okazję odwiedzić konwent, który mieści się w niezwykłym, historycznym miejscu. Już sam widok pomników, zardzewiałych konstrukcji budynku sprawił na mnie duże wrażenie. To postindustrialne miejsce powinno przyciągać rzesze fanów lubiących zarówno historię, jak i sztukę. Na początek troszeczkę zbłądziłem, bo nie miałem okazji zerknąć do mapki. Sądziłem, że wszystko będzie oznaczone i będąc zupełnie obcym w mieście, będę wiedział gdzie mam się udać. Wystarczyło jednak iść za ludźmi, którzy w szczególny sposób wyróżniali się wśród tłumu, a tym bardziej za muzyką, która z oddali prowadziła aż do samego centrum zabawy.

Dostałem identyfikator. W tym miejscu wielkie podziękowanie dla Pani Matyldy Dudek, która dostarczyła mi bardzo obszerny materiał na temat konwentu i już od razu wiedziałem, że było warto przejechać tyle kilometrów na święto sztuki tatuażu artystycznego Cropp Tattoo Konwent. W festiwalu uczestniczyło podobno ponad 150 tatuatorów z całego świata! Już dużo wcześniej na portalach społecznościowych zwróciłem uwagę na czołowych artystów, bardzo znanych z realistycznych realizacji, choćby Dimitryi Samohin z Ukrainy i nawet nie przyszło mi do głowy, że będę miał okazję podziwiać na żywo jego kunszt pracy.

Na sam początek postanowiłem dokładnie zbadać industrialne wnętrze Centrum Stoczni Gdańskiej, zobaczyć gdzie i kto się tatuuje, jak wyglądają ich stanowiska pracy, duże sceny muzyczne, dj-ska, pokazowe czy nawet artystyczne. Dotarłem dosyć późno, a więc impreza rozkręciła się już na dobre. Było bardzo dużo ludzi, nie tylko ciekawskich, zainteresowanych tą sztuką, ale również przyszłych klientów. Ciężko mi było przejść na spokojnie każde stanowiska artystów, ale każdy prędzej czy później znalazł czas, by zaspokoić głodnego wiedzą zainteresowanego.

Ta impreza nie tylko żyje samym pokazem tatuaży. Dla znudzonych i pragnących większych wrażeń był DOLLHOUSE – jedyny w swoim rodzaju pokaz mody wytatuowanych modelek, które są stylizowane na lalki, pokaz burleski – PinUp Candy i spektakularne pokazy barmańskie – Revolution Bar – Flair Show. Najciekawsze były wydzielone strefy, choćby RodZ Factory – gdzie podziwiano kustomowe, odschoolowe samochody z całej Polski. Były też pokazy Graffiti Jam, wystawy Mateusza Wolskiego i BLAJWINy – czyli pozorne rzeźby.

Moja obecność sprowadzała się do jednego pytania – czy warto zrobić tatuaż dla siebie?

Czasy się zmieniają na naszą korzyść. Widać, że z roku na rok ludzie stają się coraz bardziej tolerancyjni, choć przed nami jeszcze wiele lat zanim wszyscy zaakceptują każdą zmianę na ciele, jaką jest tatuaż. Dużym plusem jest to, że osoby które mają ciekawe, łagodne ozdoby na skórze, są zazwyczaj uważane za ludźmi związanych z kulturą bądź sztuką. Im wolno jakby więcej.

Będąc na konwencie już z góry wiedziałem, że chcę mieć tatuaż, ale jakoś nie miałem odwagi by cokolwiek zrobić na spontan. Doszedłem do wniosku, że pierwszy, który zrobię w swoim życiu, to będzie konkretny, przemyślany wzór z własnym pomysłem.

Spotkałem wiele osób zupełnie obcych, mało znanych, ale również byli tacy, którzy mieli coś wspólnego z Ostródą. Podziwiałem tych, którzy pod wpływem zauroczenia magicznym miejscem zrobili spontaniczny tatuaż. Wielkie brawa dla tych, którzy zrobili to pierwszy raz. Były i takie dziewczyny, które chciały, ale zostały skutecznie zniechęcone, bo niby brudno, niehigienicznie, a tak naprawdę powód był zupełnie inny – zazdrość chłopaka o ciało swojej partnerki.

Konwent tatuaży jest idealnym miejscem, by zobaczyć podstawy powstawania przepięknych wzorów. Profesjonaliści stawiają na bardzo wysoki poziom wykonania, techniki, miejsca pracy, higieny, a co najważniejsze, bezpieczeństwa. Z czystym sumieniem polecam to miejsce odwiedzającym i osobom, które poważnie myślą o tatuażu. To dzięki takim imprezom poznajemy czołowych artystów realistycznych prac, wygranych, najlepszych w różnych dziedzinach i co najważniejsze, każdy może się dowiedzieć, który tatuażysta bądź studio wykonuje naprawdę dobre prace.

Gdy wróciłem do domu już wiedziałem, kto byłby najlepszym choćby w Trójmieście i który jednak odpadnie z mojej listy. Na moje zapytanie o powód nieobecności niemal największego studia na konwencie, odparto krótko, że ciężko pracują, a nie chcą się bawić. Kiedy podesłałem swój prosty wzór z prośbą o wycenę, to na słowo „skomplikowany” już nie trzeba było wyjaśniać dlaczego jednak nie chcieli pokazać swoich prac na żywo.

To na konwencie poznałem ciekawych artystów, wybrałem konkretne studio, które z wielką radością podejmie wyzwanie wykonania mojego pierwszego tatuażu. Pozostało tylko czekać czy było warto poświęcić tyle czasu. Następnym razem postaram się napisać kolejny felieton dlaczego wybór studia jest tak ważny i moje pierwsze wrażenia z posiadania tatuażu.

Tymczasem zapraszam na stronę FotoŚlad do obejrzenia bardzo obszernej galerii święta sztuki tatuażu artystycznego Cropp Tattoo Konwent.

http://fotoslad.pl/2014-07-19-cropp-tattoo-konwent-gdansk.html
 

IMG_2014_07_19_18_32_49_9792w

IMG_2014_07_20_13_50_11_9947w

IMG_2014_07_20_13_52_38_9959w

IMG_2014_07_20_14_08_44_0020w

IMG_2014_07_20_14_46_53_0121w

IMG_2014_07_20_15_10_45_0174w

Autor: Luc Chives

Wybredny i wredny pasjonat fotografii, miłośnik otaczającego piękna malowanego światłem, lubiący uchwycić emocjonujące chwile. A także podróżnik i miłośnik urbex'u. Nie są mu obce koncerty, festiwale, mroczne, opuszczone miejsca i zagraniczne wojaże, które mają coś wspólnego z ciekawą, zapomnianą historią...

Udostępnij ten post