Gdzie ta bezsenność?

Z dnia na dzień człowiek staje się coraz bardziej leniwy. To chyba nazywa się właśnie podążaniem ku starości. Jeśli się tylko trochę zdrzemnę, chociażby na godzinę, znowu czuję się rześki, jak nowo narodzony. Dopiero z samego rana czuję na sobie zimny kubeł wody. Mam chwilowy nadmiar energii, wstaję na równe nogi i mam złudne nadzieje, że jednak do rana jest jeszcze daleko.

Nic bardziej mylnego. Na zegarku już tuż przed 7.00, a jeszcze nie ogarnąłem zdjęć, strony, tekstów, e-maili, formularzy, pism urzędowych, wiadomości itp. Wiem, że jedyną rzeczą, którą muszę zrobić nim na dobre się wkurwię, to prysznic.

Ileż było deklaracji, że na pewno wstanę wcześniej, że i tym razem budzik mnie nie zawiedzie, że tylko się chwilkę zdrzemnę i nadrobię resztę zaległości, ale tak nie jest. Człowiek nie tylko zaczyna żałować, że doba nie ma 48h, ale także tego, że zmarnował aż tyle czasu na sen. W rzeczywistości i tak myślę, że jedynie po śmierci dobrze się wyśpię.

Zrozumiałem, że poległem w wielu rzeczach, począwszy od złej organizacji czasu pracy czy nadmiaru różnych obowiązków. Ilekroć siadam do komputera, staram się zachować optymizm, że nadrobię swoje zaległości, ale im bardziej wgłębiam się w szczegóły, im bardziej zaczynam się zastanawiać po cholerę odkopuję stare śmieci, już po kilku godzinach czuję się wypompowany, zniechęcony do dalszej roboty.

Nawet nie zauważyłem, że przez takie nadrabianie zaległości większość mojego życia bezpowrotnie i chyba trochę bez sensu, wyparowała. A gdybym miał się zastanowić, co właściwie osiągnąłem – cóż! – trudno byłoby przekroczyć liczbę palców jednej ręki.

Skoro jednak mają być jakieś poważne zmiany zaczynające się od tego roku, to czas się bardziej ogarnąć i zacząć od siebie, a mianowicie pierwsze to odstawić wszelkiego rodzaju energetyki, zrobić rachunek sumienia i zadbać o swoje zdrowie…

IMG_2014_03_15_10_40_35_7449wIMG_2014_03_15_10_42_36_7456w

IMG_2014_03_15_10_43_13_7461w

 

Autor: Luc Chives

Wybredny i wredny pasjonat fotografii, miłośnik otaczającego piękna malowanego światłem, lubiący uchwycić emocjonujące chwile. A także podróżnik i miłośnik urbex'u. Nie są mu obce koncerty, festiwale, mroczne, opuszczone miejsca i zagraniczne wojaże, które mają coś wspólnego z ciekawą, zapomnianą historią...

Udostępnij ten post